Po co jesteśmy w Domowym Kościele?

W roku formacyjny „Czyńcie uczniów” zadajmy sobie pytanie, – po co czynić uczniów i jaki jest cel bycia w Domowym Kościele. To, do czego dążymy powinno być zawsze przed naszymi oczami, abyśmy szli do celu najkrótszą drogą i nie zagubili się na drogach „formacji dla samej formacji”. Trzeba wiedzieć, dokąd idziemy i jak należy tę drogę przebyć. Musimy wiedzieć, co jest naszym celem i jak ten cel osiągnąć.

W Zasadach DK czytamy - celem naszym jest „dążenie do świętości w jedności ze współmałżonkiem”. DK chce nam pomóc „w budowaniu między małżonkami prawdziwej jedności małżeńskiej, która jednocześnie stwarza najlepsze warunki do dobrego wychowania dzieci w duchu chrześcijańskim”.

Celem jest „świętość”, ale jak należy ją rozumieć. Często myślimy - świętość jest nie dla mnie, bo przecież jestem grzeszny. Pierwotną nazwą, jaką określano chrześcijan to właśnie „święci”, a dopiero później zaczęto ich nazywać chrześcijanami. Przed Soborem Watykańskim II świętość była adresowana głównie do kapłanów i zakonnic. Obecnie Kościół uczy nas, że wszyscy ochrzczeni powołani są do świętości.

Być „świętym” oznacza - być dojrzałym chrześcijaninem. Dojrzały chrześcijanin to „nowy człowiek”, który doświadczył Jezusa jako Zbawiciela, przeszedł drogę katechumenatu i realizuje swoje powołanie we wspólnocie. Ważne myśli na ten temat powiedział ks. Marek na sesji o pilotowaniu kręgów w Krościenku. „Celem bycia w DK nie jest na pierwszym miejscu rozwój miłości małżeńskiej, czy religijne wychowanie dzieci. Celem głównym, najważniejszym jest moje zbawienie, moje nawrócenie. Bycie w DK to zmiana. Zmianę tę można porównać do zmiany dyrektora w firmie. Do tej pory ja byłem dyrektorem, od teraz Dyrektorem jest Pan Bóg. Panu Bogu na nas zależy, dlatego nie chce takiego małżeństwa jak do tej pory, wzywa nas do nawrócenia”.

I jeszcze jedna myśl ks. Marka dotycząca formacji „To nie formacja jest najważniejsza w DK. Nie jest ważne ile mam stopni, ale ile jest miłości w mojej służbie w rodzinie i we wspólnocie. Probierzem postępu nie jest formacja, ale diakonia (służba). Nie jest ważne, jaką wypełniam posługę, ale ile jest miłości w mojej służbie. Dlatego, gdy przyjdzie nam napisać nasze CV dotyczące DK uwzględnijmy w nim: formację i diakonię, ze zwróceniem uwagi na „poziom miłości”, jaką wkładamy w naszą służbę.”

Jak stać się dojrzałym chrześcijaninem – etapy formacji?

Nikt nie rodzi się chrześcijaninem, chrześcijaninem człowiek się staje” powie Tertulian. Dlatego w DK wyróżnia się etapy formacji. Najpierw ewangelizacja. Muszę usłyszeć, że Pan Bóg mnie kocha i ma dla mojego życia wspaniały plan. Jestem grzeszny, potrzebuję nawrócenia i jedynym ratunkiem, wyjściem z trudnej sytuacji „starego człowieka” jest Chrystus, którego muszę przyjąć jako mojego Zbawiciela i Pana. Chodzi o decyzję, o zawołanie „Jezusie Synu Dawida ulituj się nade mną”, Jezusie jesteś mi potrzebny, chcę stawać się dojrzałym chrześcijaninem! Ewangelizacja jest fundamentem w formacji w DK. Jeśli jej nie przeżyłem, jeśli nie zdecydowałem się na dojrzałe chrześcijaństwo, to dalsza formacja nie przyniesie oczekiwanego efektu.

Po ewangelizacji następuje katechumenat. Jest on decyzją na stawanie się chrześcijaninem we wspólnocie DK. Dlatego poznajemy zobowiązania i wprowadzamy je do swojego życia. Zobowiązania nie są celem, ale środkiem do stawania się „świętym” czyli „dojrzałym chrześcijaninem”. „Nie są one celem samym w sobie, ale środkiem do celu. Ich realizowanie odbywa się w małżeństwie poprzez codzienny wspólny wysiłek małżonków, podejmujących i realizujących poszczególne zobowiązania oraz poprzez wzajemną pomoc małżeństw w kręgu w dążeniu do świętości (idea małej grupy jako środowiska koniecznego do wzrostu wiary).” /Zasady DK/
Decyzja na bycie w DK wymaga od nas akceptacji tego, co proponuje DK. „Małżeństwa włączają się do kręgów DK, aby sobie wzajemnie pomagać. "Równi usługują równym" (Humane vitae, 26). Przychodzą do kręgu z własnej woli, tym samym przyjmują i akceptują "Zasady" w całości. Małżeństwo, które świadomie odrzuca te założenia, albo nie chce podejmować wszystkich zobowiązań – nie może należeć do kręgu.” /Zasady DK/

Po formacji podstawowej (ORAR I0, II0 I rekolekcje I0, II0, III0) następuje czas świadectwa i diakonii. Świadectwo dotyczy na pierwszym miejscu własnej rodziny i polega ono na ewangelizacji. Jest to tzw. katechumenat rodzinny i odbywa się on poprzez wychowanie dzieci w duchu wiary katolickiej. „Rodzice są pierwszymi świadkami Ewangelii wobec dzieci” – powie ojciec Blachnicki. Świadkami Ewangelii mamy być również „w środowisku codziennego pobytu”, w naszej pracy, na naszym osiedlu i w parafii.

W „Charyzmacie Ruchu Światło-Życie” czytamy:: „Rezultatem formacji podstawowej członków Ruchu jest świadomość odpowiedzialności za sprawy Kościoła i świata, która wyraża się w podejmowaniu służby na rzecz Ruchu i wspólnot lokalnych.” I podobnie w „Drogowskazach nowego człowieka”, w 10. kroku czytamy: „chcę wdrażać się w postawę bezinteresownej służby - diakonii, służąc na wzór Syna Człowieczego wspólnocie Kościoła oraz wszystkim braciom, zwłaszcza najmniejszym i uciśnionym.”

Największymi mistykami współczesnego świata nie są ci, którzy najwięcej czasu poświęcają na modlitwę, ale ci, którzy służą bliźnim. Matkę Teresę z Kalkuty uważa się za największego mistyka XX wieku, ponieważ jak powiedział pewien dominikanin - „istotą Kościoła jest wiara, która działa przez miłość”.

W formacji DK nie chodzi na pierwszym miejscu o zdobywanie wiedzy czy realizację zobowiązań (one są środkami) – celem jest rozwój naszej wiary i miłości, realizowanej poprzez „posiadanie siebie w dawaniu siebie” innym. Dlatego zapytajmy siebie: Czy moja formacja rozwija moją wiarę i miłość? Czy odkryłem (odkrywam) charyzmaty i służę moimi zdolnościami mojej rodzinie, wspólnocie DK lub parafii?

Kilka dni temu obchodziliśmy Uroczystość Chrystusa Króla, dlatego warto zadać sobie i takie pytanie. - Jakie słowa na sądzie ostatecznym usłyszymy z ust naszego Pana i Króla: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść”, czy „Idźcie precz ode Mnie” „nie znam was”, „bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść…”. „Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili.” (por. Mt 25, 31-46)?-

ZJ