Pismo św. – źródło życia

Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa

(św. Hieronim i Jan Paweł II)

Co napisać, aby przybliżyć zobowiązanie „Regularne spotkanie ze słowem Bożym”? Zacznę od świadectwa: czym dla mnie jest Pismo Święte?

Gdybym mógł zabrać na bezludną wyspę jedną książkę, wybrałbym z pewnością Biblię. W wieku szkoły podstawowej nie lubiłem czytać książek, ale doskonale pamiętam, jak przypadkiem sięgnąłem po Pismo Święte w wieku lat 11 i czytając przypowieści, wzruszałem się i doświadczałem czegoś, co uczniowie z Emaus nazwali „pałaniem serca”.

Nie czytam Pisma Świętego codziennie, ale nie wyobrażam sobie niedzielnej Eucharystii bez wcześniej lektury czytań ze Starego i Nowego Testamentu.

Czytałem Biblię jako lektor podczas liturgii, dzieliłem się nią na spotkaniach oazowych w wieku młodzieńczym i jako trzydziestolatek na spotkaniach parafialnego „Kręgu Biblijnego”. Obecnie spotykam się Słowem Bożym osobiście i na spotkaniach Kręgu raz w miesiącu bądź na oazach i ORAR-ach. Przeczytałem kilka książek dotyczących Pisma Świętego (m.in. „Rozmowy o Biblii. Nowy Testament” Anny Świderkównej), dzięki którym łatwiej rozumiem sens, jaki chcieli przekazać natchnieni autorzy Biblii.

Najczęściej czytam Pismo Św. wg roku liturgicznego, w oparciu o „Kalendarz Słowa Bożego” księży Werbistów. Gdy byłem za granicą w niemieckim kościele, mogłem rozumieć czytania niedzielne dzięki temu „wynalazkowi”. Pismo Św. i kalendarz to dla mnie „jedna” książka, którą zabieram ze sobą na każdy dłuższy wyjazd.

„Najlepszym sposobem czytania Biblii – jest zabranie się do czytania.Długie studia niewiele nam pomogą, jeśli nie będziemy jej systematycznie czytać.”

prof. Anna Świderkówna

Kilka praktycznych wskazówek Siostry Jadwigi Skudro (z ORARu w Czarnej):

   Są dwa sposoby czytania: codziennie przez 5 minut, lub dłuższą chwilę w wolnym czasie – 0,5 godz., godzina. Siostra Jadwiga bardziej zaleca sposób drugi.

*   Istotą tego zobowiązania jest poznanie Słowa Bożego, a nie rozmyślanie nad nim i stąd wynika zalecenie, by czytać dłuższą chwilę.  

*     Należy unikać czytania tuż przed snem, gdyż senność nie pozwoli na skupienie się nad tekstem.

*    Można czytać tematycznie: przeczytać 4 Ewangelie podkreślając jeden wybrany problem np. Jezus a przyjaciele, modlitwa Jezusa. Po raz kolejny czytamy już tylko te podkreślone fragmenty i wyłoni się z tego obraz modlitwy Jezusa czy Jego stosunku do przyjaciół.

  *   Nie wystarczy czytać tylko samej Biblii, należy także poznawać ją poprzez czytanie książek o tematyce biblijnej.(zachęcamy do lektury rewelacyjnych książek prof. Anny Świderkównej

Pismo Św. i liturgia

Liturgia Mszy Św. ukazuje nam dwa stoły: stół Słowa Bożego i ołtarz Eucharystii. Przygotowując się do Mszy Św. nie tylko myślmy „czy ja dzisiaj mogę przyjąć Komunię Św., czy jestem bez grzechu ciężkiego, czy zachowałem godzinny post eucharystyczny”, ale także, „czy wiem, co będzie dzisiaj czytane podczas Ewangelii, jaka główna myśl przewija się w pierwszym czytaniu i Ewangelii (zawsze są ze sobą powiązane w czytaniach niedzielnych), co Bóg chce mi powiedzieć w dniu dzisiejszym…” I Bóg przemówi, choćby kazanie było nudne, i czytania niewyraźnie przeczytane.

Ciekawe myśli o Biblii

Krąg Biblijny” Roman Brandstaetter

"Będziesz Biblię nieustannie czytał. Będziesz ją kochał więcej niż rodziców. Więcej niż mnie. Nigdy się z nią nie rozstaniesz. A gdy zestarzejesz się, dojdziesz do przekonania, że wszystkie książki, jakie przeczytałeś w życiu, są tylko nieudolnym komentarzem do tej jedynej Księgi."

"Biblia leżała na biurku mojego dziadka. Biblia leżała na stołach moich praojców. Nigdy w bibliotece. Zawsze na podorędziu. W naszym domu nikt Biblii nigdy nie szu­kał, nigdy też nie słyszałem, aby ktokolwiek pytał, gdzie ona leży. Wiadomo było, że u dziadków na biurku, u nas na małym stoliku obok fotela, w którym wieczorami zwykł siadywać ojciec. Miejsce, na którym leżała Biblia, było dla mnie miejscem wyróżnionym. Gdyby mnie wówczas spytano, w czym upatruję owo wyróżnienie, na pewno nie umiałbym odpowiedzieć, mimo to odczuwałem niezwykle wyraźnie nadzwyczajność tego miejsca. Było ono dla mnie środkiem całego mieszkania, wyniesionym wysoko nad całe mieszkanie, punktem, dokoła którego wszystko się obracało. Gdy ojciec wieczorem czytał Biblię, chodziłem po pokoju na palcach. Dziadkowi nigdy bym się nie ośmielił przer­wać jej lektury. [.] Ojciec opowiadał mi, że pradziadek, ilekroć sięgał po Biblię, mył uprzednio ręce i modlił się o łaskę mądrego czytania."[

Dar Kościoła - Odpust zupełny

Kościół Katolicki nie tylko zachęca do poznawania Pisma Świętego, ale też udziela wiernym czytającym Pismo Święte odpustów pod zwykłymi warunkami. Wierny, który czyta Pismo Święte jako lekturę duchową z szacunkiem należnym Słowu Bożemu, uzyskuje odpust cząstkowy. Odpust będzie zupełny, jeśli pobożna lektura trwa przynajmniej przez pół godziny. I możesz go uzyskiwać każdego dnia!

Podsumowanie

Różne są metody czytania Pisma Św. i trzeba szukać jak najbardziej odpowiedniej dla nas w danej chwili. Jest jednak jedna najważniejsza i najbardziej skuteczna: "Czytaj, czytaj i jeszcze raz czytaj słowo Boże!"

Lament nie czytanej Biblii

Roman Brandstaetter

Stoję na najwyższej półce twojej domowej biblioteki, wciśnięta między stare, pożółkłe, od wielu lat nie tknięte tomy encyklopedii Orgelbranda, do których jestem podobna formatem i objętością. I tak stojąc od wielu lat nie dostrzeżona, nieomal niewidzialna, spokojnie medytuję nad moim niewesołym losem. Tematem moich najczęstszych medytacji jest pytanie: po co kupiłeś mnie, człowieku, po co zapłaciłeś za mnie trzysta złotych, po co dźwigałeś mnie w teczce przez miasto i po co mnie przyniosłeś do domu? Po co? Czy po to, aby przerzucić kilka moich stronic, przeczytać pobieżnie na chybił kilka wybranych wersetów, spojrzeć na mnie z bogobojnym drżeniem i odstawić nabożnie na najgórniejszą półkę w księgozbiorze?

Pamiętam, jak raz podczas przyjęcia w twoim domu, ktoś w towarzyskiej rozmowie błędnie zacytował słowa Chrystusa, ktoś inny je sprostował, a gdy wybuchła między rozmówcami sprzeczka, który z cytatów jest właściwy, jeden z adwersarzy prosił cię o przyniesienie Pisma Świętego. Podniosłeś głowę i spojrzałeś w moim kierunku. Pomyślałam z radością, że wreszcie wybiła moja godzina, że podejdziesz do półek, i wspiąwszy się nieco na palcach, ujmiesz mnie za gruby grzbiet i wyciągniesz spomiędzy pożółkłych tomów encyklopedii Orgelbranda. Ale próżna była moja nadzieja. Twój wzrok obojętnie mnie minął, prześlizgnął się po mnie jak po niewidzialnym duchu, przez ułamek sekundy błąkała się po niższych półkach i – zatrzymał się bezradnie na twarzach twoich rozmówców: Nie wiem, gdzie jest... Nie wiem, gdzie ją postawiłem...rzekłeś.

Był czas, gdy przypuszczałam, że nabyłeś mnie po to, by móc w razie potrzeby pochwalić się moją obecnością w twojej bibliotece. Teraz dowiodłeś swoją odpowiedzią, że nie miałeś zamiaru stosować wobec mnie snobistycznego nawyku, który mimo wszystko mógłby być częściowym wytłumaczeniem mojej egzystencji pod twoim dachem. Twoją odpowiedzią rozwiałeś jeszcze jedno moje złudzenie. Nie wiesz, gdzie jestem... Zapomniałeś, gdzie mnie postawiłeś... Słowa te wypowiedziałeś obojętnie, bez niepokoju, który zazwyczaj towarzyszy myślom o przedmiotach zaginionych, zawieruszonych, zapodzianych. Z bólem zrozumiałam, że minęła mnie wielka szansa wyjścia z tego kraju wygnania, jakim jest dla mnie twój księgozbiór. Czy nigdy już nie nastąpi mój exodus? Czy nigdy już nie będę strażować na twoim nocnym stoliku, czy nigdy nie spocznę na twoim biurku, przy którym pracujesz, albo na twoim stole, na którym krajesz chleb?

Więc po co kupiłeś mnie, człowieku? Po co zapłaciłeś za mnie trzysta złotych, po co dźwigałeś mnie w teczce przez miasto i po co przyniosłeś do domu? Po co?A potem zdarzyło się coś, co wzbudziło we mnie znowu nadzieję na moje rychłe wyzwolenie z zapomnienia, na które mnie lekkomyślnie skazałeś. Twoje jedyne dziecko ciężko zachorowało. Wzywałeś lekarzy, sławnych profesorów. Nic nie pomogły lekarstwa i zabiegi. Dziecko twoje umarło, a ty pogrążony w bólu i rozpaczy siedziałeś w swoim gabinecie, w fotelu, przy zapuszczonych zasłonach i nieruchomym wzrokiem patrzałeś w mrok zalegający pokój. Nie mogłeś zrozumieć sensu śmierci twojego dziecka, począłeś wątpić o sensie własnego życia, nie umiałeś dociec, dlaczego cierpi niewinne dziecko, a grzesznik żyje i bezkarnie tuczy się krzywdą bliźniego, dlaczego bezlitosny los na ślepo w człowieka uderza. I wtedy serce we mnie gwałtownie zabiło, bo pomyślałam, że właśnie teraz nadeszła chwila, gdy wstaniesz z fotela, zapalisz światło elektryczne i zaczniesz mnie szukać, pospiesznie szukać, gorączkowym spojrzeniem biec będziesz po ozdobnych grzbietach książek, i wreszcie po tylu, tylu latach znajdziesz mnie wciśniętą między tomy starej encyklopedii, strząśniesz ze mnie siwy pył, otworzysz i wyczytasz w moich wersetach słowa pociechy o życiu, śmierci i nieśmiertelności. I znowu się rozczarowałam. I znowu przeżyłam jeszcze jedno złudzenie. Ostatnie. Nie wstałeś z fotela i nie zaświeciłeś światła elektrycznego. Siedziałeś bez ruchu, pogrążony w rozpaczy z niezliczonymi zapytaniami na ustach, które nie umiały ci udzielić odpowiedzi.

Więc po co kupiłeś mnie, człowieku? Po co zapłaciłeś za mnie trzysta złotych, po co dźwigałeś mnie w teczce przez miasto i po co przyniosłeś do domu? Po co?

A potem umarła twoja żona, a ty ugiąłeś się pod nowym ciosem, stałeś się niedołężnym starcem, przestałeś wychodzić na miasto i tylko przechadzałeś się po pustym mieszkaniu, od czasu do czasu przystawałeś w oknie, patrzałeś na ulicę, na spieszących przechodniów, nie rozumiejąc, po co oni żyją, po co sam jeszcze żyjesz i po co istnieje świat.I pewnego dnia umarłeś.Szybko zjawili się spadkobiercy i likwidując mieszkanie, kiwali smutnie głowami nad twoim doczesnym majątkiem. Jeden znalazł mnie wśród książek zrzuconych bezładnie na podłogę. Schylił się, podniósł mnie i obejrzał, otrzepał mnie z grubej warstwy pyłu i rzekł drżącym od tkliwego wzruszenia głosem do stojącego obok młodzieńca: Widzisz? Twój stryj nieboszczyk, Panie świeć nad jego duszą, był pobożnym człowiekiem. Miał Biblię. Weź sobie z niego przykład.

Roman Brandstaetter „Biblio, ojczyzno moja…”

Biblio, ojczyzno moja,

(…)

Wszystko jest w Tobie,

Cokolwiek przeżyłem.

Wszystko jest w Tobie,

Cokolwiek kochałem. (…)

Na Tobie uczyłem się żyć,

Na Tobie uczyłem się czytać,

Na Tobie uczyłem się pisać,

Na Tobie uczyłem się myśleć,

                 Na Tobie uczyłem się prawdy (…)

BZ-J