Drukuj

Alleluja! Cześć Wszystkim, mam na imię Sandra i mam 15 lat, na oazę pojechałam po raz drugi w swoim życiu. Na pierwszej oazie byłam w Lubomierzu. Ogólnie w tym roku znowu miałam pojechać do Lubomierza, wysyłał mnie mój animator Patryk, aby nie rozdzielać grupy, którą się opiekuje. Ale potem rodzice podjęli decyzję o tym, że jednak nie pojadę, gdyż pojawiły sie problemy finansowe. Ale dzięki wspaniałym osobom (Księżom S. Sarkowi i K. Dziurzyńskiemu, którym bardzo dziękuję) i ten kłopot udało się rozwiązać. Lecz nie było już miejsc w Lubomierzu, dlatego "wylądowałam" w Szlachtowej:).
Między moimi oazami namnożyły się licznego rodzaju troski (jakie, zachowam dla siebie) i pojechałam z myślą, że potem wszystko się ułoży a kamienie na drodze znikną. Jednak dzięki cytatowi, który wylosowałam podczas "Tunelu Miłości" (Ps 144, 14) zrozumiałam, że kłopoty muszą być, jednak Pan Bóg po to dał mi Swoje Słowo, abym wiedziała, jak się podnieść. [i jeszcze fragment, którego na DW zapomniałam wspomnieć, ale mówiłam na zakończenie oazy] Kolejnym niesamowitym przeżyciem, które wystąpiło podczas tegorocznych rekolekcji było moje osobiste spotkanie z Panem Jezusem. Przed oazą zgrzeszyłam - nie ważne jak, ale grzech okropnie ciążył na moim sumieniu, chociaż na początku usprawiedliwiałam się, że "w sumie nie zrobiłam nic złego". Ale pewni ludzie, których spotkałam na drodze uzmysłowili mi, że jednak skrzywdziłam Pana Boga i to dosyć mocno... Poszłam zatem do spowiedzi... ale to nie było odklepywanie regułki w konfesjonale, ale szczera spowiedź podczas rozmowy fejs to fejs w trakcie spaceru. Ksiądz mi powiedział, że ci ludzie to był osobisty prezent dla mnie od Boga i miał rację. A za to chwała Panu!


Sandra Kuc III st OND Szlachtowa