Alleluja!

Rekolekcje 2013 w Dębnie były moimi pierwszymi rekolekcjami i natrafiły akurat w idealny moment, gdy moja wiara była w zupełnym rozpadzie, nie byłam już pewna mojego stanowiska wobec Boga, wprowadziło to ogromny mętlik w mojej głowie i życiu. Przyjechałam wiec z ciekawości jak i ogromnej chęci podjęcia konkretnego stanowiska wobec wiary.

Spotkania w grupach, kazania i filmy zmieniły perspektywę, z jakiej patrzyłam na niego. Uprościła się i nabrała ona realnych kształtów.

Uzyskałam ten stan dzięki posłuchaniu jego wskazówek: " Nie bój się wierzyć w coś do końca! " I rzeczywiście uwierzyłam w niego tak mocno, jak nigdy chyba w nic dotąd. Na podstawie retrospekcji moich wcześniejszych doświadczeń doszłam do wniosku, że to ja sama stałam na przeszkodzie do mojego szczęścia, nikt inny. Od zawsze poszukiwałam Boga i wiedziałam, że był ze mną, ale równie często o tym zapominałam. Rozumiałam moją wiarę tylko umysłem, który bywa ironiczny, sceptyczny, ulotny, bardzo rzadko sercem.

Broniłam się przed prawdziwym Bogiem, czyli takim jakim przedstawia go Kościół . Człowiek żyjący w ciemnościach (na ziemi) boi się światła (Boga, czyli doskonałości). Teraz patrząc na jego wizerunek w Kościele, (który zaakceptowałam taki, jaki jest) serce bije mi jak oszalałe, bo wiem ile szczęścia chce mi dać, bo teraz moja wiara jest autentyczna, niewynikająca tylko z zadumania. Tylko Bóg może być wszechwiedzący, dlatego tylko on potrafi wyprowadzić mnie z błędu. Bóg łamie nasze bariery, wyprowadza nas z niewoli naszych pogmatwanych umysłów, z których ciężko czasem się wydostać.

Uwalnia nas od ego, które budujemy 'na wypadek gdyby coś złego miało się wydarzyć', a które kaleczy zdolność odczuwania radości niezależnej od okoliczności. Podczas licznych modlitw poczułam, że będąc blisko Boga uczę się odwagi do bycia lepszą i wydajniejszą. To on powiedział, żebym się zatrzymała, a on weźmie wszystkie moje lęki na siebie. Dzięki rekolekcjom i spowiedzi poczułam prawdziwe przebaczenie moich słabości, wstrętu do siebie za nie oraz co z tego wynika porządną motywację do działania. Pytania nurtujące mnie przed oazą, zadawane przez świat np.: Czy nauka Chrześcijan zawiera hipokryzję? Czy człowiek potrzebuje do szczęścia Boga, czy jest samowystarczalny? I mnóstwo tego pochodnych i dowody, które odpowiadają na te wątpliwości oddalały mnie od nauki Kościoła. Teraz patrzę na nie z rozbawieniem. Mogą sobie bytować wokół mnie i nie zaprzeczę w ich istnienie, ale są rzeczy ważne i ważniejsze a Bóg JEST PO PROSTU i w to nie da się zaprzeczyć. Bóg żyje obok racjonalności, psychologii i innych, często tanich nauk. Wiele ludzi chce poznać jego tajemnice, nie wiedząc nawet, że im jest to bezużyteczne, bo nigdy się to nie uda. Często ja osobiście ulegałam pokusie tłumaczenia sobie wszystkiego na 'swój rozum', im bardziej oddalony był od pospolitych założeń, tym wydawał mi się atrakcyjniejszy i działo się w moim życiu stopniowo coraz gorzej. Dziś wiem, że Bóg nie wymaga od nas geniuszu, żeby żyć w sprawiedliwości. A zależy ona bardziej od naszych intencji i poświęcenia. Górnolotne myśli dotyczące uporządkowywania swojego życia 'na własną rękę' mogą z pozoru wydawać się pożyteczne jednak potem często okazują się gorzkie, bo nigdy nie wiadomo, do czego doprowadzą. Żeby zaufać sobie i mieć do siebie szacunek najpierw trzeba obdarzyć nim Boga. By powołać coś do życia najpierw samemu trzeba się napracować, ale ta 'praca' z czasem, gdy relacje z Bogiem się zacieśniają przychodzi coraz bardziej naturalnie. Minęło zaledwie kilka dni od mojego pobytu w Dębnie, a ja już odczuwam uzdrowienie, które staram się konsekwentnie wprowadzać, co dzień, bez ociągania się i ulegania różnym wpływom.

Bóg daje nam wszystkie narzędzia, które są potrzebne do budowania raju już tutaj, w prostym życiu, teraz, nie w odległej przyszłości, nie na skraju akcji prawdziwych wydarzeń. W zamian za odsłonięcie przede mną Jego serca, obiecuję nie bać się mówić o pięknie tego świata i dzielić się moim z ludźmi w sposób, jaki będzie mi dany. Mam nadzieję, że to dobry sposób, by wyrazić moją wdzięczność. Nigdy nie będę przegrana, wierząc w Boga. Zawsze jest przy mnie i jedynie Strach przed Jego miłością może spowodować, że coś mi się w życiu potoczy ' źle'. Tak naprawdę to Życie z Tobą wymaga prawdziwej odpowiedzialności, podczas gdy życie bez Ciebie to życie dla próżniaków, żyjących w patologiach, swoich nigdy niespełniających się pragnień i zadawalaniem się życiem w złudzeniu prawdziwej miłości.

Być może brzmi to jak pusta bajka z happy Endem, bo nie mamy pewności, że nasze życie jest nią naprawdę. Nie potrafimy jej przeczytać, bo jesteśmy jej bohaterami. Każdy dzień z jego łaską jest obietnicą wypełniania się Bożego planu.

Rekolekcje w Dębnie były naprawdę wielkim darem.

CHWAŁA PANU!