O tym że każde rekolekcje są inne i że Bóg zawsze wie co robi przekonałem się podczas tych wakacji. Przeżywałem je w Pawlikowicach na 3 stopniu ONŻ. Przez cały rok chciałem tam być jednak gdy dowiedziałem się że będą one połączone z rekolekcjami Domowego Kościoła mój zapał i entuzjazm opadły. Przyznam szczerze że nie miałem ochoty spędzać tego czasu z rodzinami uważając to za ,,trochę dziwne" rozwiązanie. Jednak mimo moich oporów i dzięki Bogu pojechałem to żeby przeżyc wspaniałe chwile, którymi pragnę się teraz z Wami podzielić.
Rekolecje przeżywałem z 9 rodzinami, 5 osobami z oazy młodzieżowej, 2 osobami z diakoni wychowaczej i jednym księdzem. Był to wyjątkowy czas z kilku względów. Pierwszy jest taki że przez te 15 dni mogłem zobaczyć ale też poczuć na własnej skórze co to znaczy normalna rodzina. Sam, wychowując się w rodzinie która była rozbita nie miałem doświadczenia tego czym jest dom i czym jest prawdziwa rodzina. Teraz myślę że mój strach był właśnie tym spowodowany, że bałem się rodzin, bo cały czas myślałem o swojej. Tymczasem spotkałem wyjątkowe rodziny, różne od siebie w wielu aspektach, z różnym stażem ale w jednym zgodne-we wzajemnym szacunku i miłości do siebie. Dzięki temu mogłem doświadczyć jak powinien wyglądać prawdziwy dom. Byłem w szoku gdy widziałem jak codziennie idą rozmawiać ze sobą podczas dialogu małżeńskiego i zrozumiałem jak ważne jest żeby ze sobą rozmawiać będą czy to w związku czy w małżeństwie. Ci ludzie stali się dla mnie przykładem którego nie miałem.
Drugą ważną rzeczą było doświadczenie prawdziwej wspólnoty. Wspólnoty w której nie zawsze jest wszystko ładnie i pieknie, co było widać u Nas w dniu 12. Niestety w dużej mierze sam przyczyniłem się do tego że nasza wspólnota była wystawiona na próbe, tak naprawdę z błachego powodu. Atmosfera była jednak na tyle napięta że gdyby nie działanie Ducha to dzisiaj nikt by ze sobą nie rozmawiał. Potrafiliśmy się pogodzić, uderzając się w pierś i przyznając do swoich błedów. Wtedy zrozumiałem że dobrze to nie jest wtedy gdy jest pięknie, ale dobrze jest wtedy gdy nawet gdy są zgrzyty chcemy trwać razem.
Kolejny aspekt to różnorodność kościoła. Każdy kościół, parafia i zgromadzenie jest inne ale mimo wszystko łączy je ta sama wiara. Dotarło do mnie jak głupim byłem przez tak długi okres czasu w swoim życiu gdy nie wierzyłem bo mnie się nie spodobał jeden kościół czy kapłan. Tymczasem na tych rekolekcjach zobaczyłem taką różnorodność kościoła i takie jego piękno które zaparły mi dech w piersiach. Miałem wreszcie okazje zobaczyć z bliska jak wygląda życie różnych zakonników takich jak np: franciszkanie, dominikanie, benedyktyni i zrozumieć że ich wybór drogi życiowej, mimo że trudny w moich oczach, im samym sprawiał dużą radość i satysfakcje. Dotarły do mnie wtedy słowa które gdzieś usłyszałem, a które odpowiadają postawie Jezusa: ,,zaufaj mi, a zobaczysz że nie mam dla Ciebie złej drogi". Tak właśnie zrozumiałem ten czas spędzony na tych rekolekcjach, ale też moję całe życie i teraz ufam Panu i wierzę że On rzeczywiście nie ma dla mnie złej drogi. Że to co doświadczyłem, doświadczam i doświadcze jest w Jego planach i na moją korzyść. Niby coś oczywistego ale dopiero w Pawlikowicach to tak naprawdę zrozumiałem i postanowiłem zaufać, tak całym sercem. A pierwsze tego efekty, Jego prowadzenia już odczuwam i za to Chwała Panu!!!